17 Dzień Wyprawy Warszawa-Magadan 2018

15 lipca, wyjazd do skrzyżowania dróg: Magadan-Władywostok

Zegar Tynda

Piszę teraz z miejsca postoju, nie nawinęliśmy na swe gumy zbyt wiele kilometrów.
Wydawać by się mogło,  że dużo dzisiaj nie najechaliśmy ale za to,
wiele się  działo na trasie.
Miłe złego początki… – spokojnie walimy sobie fotki na słynnym
skrzyżowaniu i lecimy zaraz potem na Tyndę .

Tynda:

Tynda (ros. Тында) – miasto założono w 1917 r., a prawa miejskie od 1975 r. w Rosji, w obwodzie amurskim. Położone nad rzeką Tynda, ma powierzchnię 124 km² i liczy 40 094 mieszkańców. Przez miasto przechodzi linia kolei bajkalsko-amurskiej, a w okolicach znajduje się lotnisko.

To jakieś – 180 km – jak pokazuje mapa Google i czas przejazdu
około 3 godzin.
Jazda zapowiada się dobrze, bo nie w deszczu akurat dzisiaj.

Jednak niespodziankę jest nawierzchnia drogi, którą zastaliśmy
po przejechaniu paru kilometrów.
Okazało się, że droga na długości około  150 km jest cała z gliny
i po tych deszczach ciągnących się za nami od Chity zmieniła się
tutaj w zwykłe lodowisko.

Motocykl – moja wydumka niósł mnie wspaniale prze tysiące kilometrów
i słuchał mnie za każdym razem.
Tutaj po gwałtownej zmianie warunków drogowych, bo nawierzchnia
w jednej chwili przerodziła się w ślizgawicę – nie słuchał mnie a ja też nie słuchałem chyba jego i przyszarzowałem – zbytnio podkręciłem manetką,
a że przyczepność była żadna i w tej ślizgawicy koleiny prowadziły
a nie ja, to i motocykl nie zapanował a ja już wcale i walnąłem na
glebę z całym moim dobytkiem.
Koń mój nawet nie pisnął i złego słowa mi nie powiedział.
Ale jak sobie popatrzyłem na niego jak leżał, to autentycznie zrobiło
mi się jego żal.
Zebrałem to wszystko co go bolało i ułożyłem na bagażniku już po podniesieniu
mojego rumaka.
Można powiedzieć, że go przeprosiłem za to wszystko co nas spotkało.
Postanowiłem jechać ostrożniej i lepiej podkuć konia, zresztą odpowiednie
dla niego podkowy wieźliśmy od samego początku.

Czytający – pewnie się śmieje, kiedy tutaj nic nie jest do śmiechu.
W związku z tym mamy razem z koniem moim takie pytanie;
Jeździłeś po lodzie zimą???  – wyszło, że jest pytaniem retorycznym,
bo nie słyszymy odpowiedzi a możemy się tylko domyślać.
Teraz jedziemy razem: Hary, Misiu i ja na doczepkę.

W koncu przemęczyliśmy te 180 km.  Zostało nam – tylko  3000 km🤪
W Tyndze wymieniliśmy (kopyta) opony na kostkę – i może będzie nam lepiej 😊
Jutro plan – Ałdan
Mówią tutaj,  że nie powinno padać już tak bardzo jak ostatnio-miejmy
nadzieję, że to się sprawdzi….😏

Słynne skrzyżowanie, które opuszczaliśmy dzisiaj rano w dobrych nastrojach.
Na wprost Chabarowsk/Wladywostok na lewo Magadan.

Drogę fatalną nam zapowiadają miejscowi – na odcinku około  150 km
Mówią, że nie wiadomo co gorsze,  śliska, zmoczona deszczem, czy glina sucha.  Podobno glina sucha jest jeszcze gorsza, bo wtedy pojazdy wyjeżdżają koleiny
na głębokość 20-30 cm i wtedy jazda jednośladem jest bardzo trudna,
bo decyduje koleina o kierunku jazdy.

Takie są tutaj drogi

Takie są tutaj drogi

No i pierwsza gleba była. .
Mam nadzieje że ostatnia.
Na glinie w koleinie ani nie można zahamować ani też z niej łatwo wyjechać

Owiewka jedzie już z tylu.
Podczas upadku wypięła się z uchwytów.
Nie było sensu mocować się z nią by ją powtórnie założyć.

Dojechaliśmy wreszcie do Tyngi.

W Tyndze zmieniliśmy opony na kostkę
Nie było łatwo znaleźć wulkanizatora który podjąłby się przełożenia
opon w motocyklu.
Tę czynność musieliśmy wykonać sami we własnym zakresie i swoim sposobem. Po 3 godzinach motocykle maja nowe buty (kopyta)

I to byłoby na tyle dzisiaj.
Myślimy, że wystarczy i nie będziemy Was nudzić dalej swoimi opowiastkami teraz.

Jutro ciąg dalszy – zapraszamy.

Pozdrawienia

Michał

I to się mi przytrafiło tego dnia.

I to się mi przytrafiło tego dnia.

Przewidywania pogodowe.

Prognozy pogodowe - Tynga

Prognozy pogodowe – Tynga