19 Dzień Wyprawy Warszawa-Magadan 2018

Mamy 17 lipca 2018, to już 19 dzień wyprawy naszej do Magadanu.

Текущее время в Якутске

Po przejechaniu ok. 550 km z Ałdan do Jakucji zatrzymaliśmy się na dwie noce w hostelu: Gostinitsa Yakutyanochka (Jakutynoczka – co po polsku można przetłumaczyć ” W Jakucji nocka” – :-)) (ros.Гостиница Якутяночка)

Miejsce noclegu:

Dzisiaj z rana z Ałdanu nie mogliśmy się jakoś zebrać.
To już 19 dzień podróży i nie możemy nawet mówić, że jesteśmy zmęczeni. Tak naprawdę jesteśmy przywaleni tym wszystkim, bo tylu wrażeń człowiek nie ma kiedy spokojnie sobie żyje i może usiąść sobie z gazetką przed telewizorem Pewnie, może zobaczyć więcej, ale nie poczuje nigdy tego co my – nie będąc tutaj.
Tu odbiera się Świat otaczający – wszystkimi zmysłami.
Tu nie masz zamiaru nawet na coś narzekać, bo wszystko jest tak bardzo normalne. Trudne, ale normalne. W tym wszystkim jest piękne wszystko co odczuwasz:
– tęsknotę za domem,
– szum wody i padający deszcz, nie raz tak mocno, że świata nie widać,
– a kiedy pojawi się słońce, to widzisz nie kończącą się przestrzeń,
– drzewa widzisz i kwiaty, których tutaj nikt nie dotykał,
– czujesz zapach wszystkiego co cię otacza – nieskazitelnie czysty – jak woda w Lenie,
– a jak widzisz, że słońce pada w objęcia Ziemii i za chwilę się w nią wtuli – tak ty pragniesz dojechać do miejsca w którym swe ciało ułożyć w wygodnej horyzontalnej pozycji – do snu,
– jednak przed ty błogim nastrojem musisz zadbać nie o siebie,
– umyć motocykl, posprawdzać wszystko -naprawić i ucałować rumaka, który kolejny raz ciebie był nie zawiódł, aby i on mógł spokojnie doczekać ranka,
– trzeba zabezpieczyć wrota od stajenki aby konika nikt w nocy oprócz mnie nie dotykał,
– oprócz rumaka potrzeb, które już byłem spełnić – mam i też – swoje,
– w szczególności to co mi przeszkadza, kiedy się schylam, napełnić go trzeba, bo przez dzień cały koń pił a ja nic nie jadłem,
– a, że sam nie lubię w biesiadzie uczestniczyć, to siadamy razem do stołu z moimi kompanami podróży.
– wymyci, szarym mydłem – nabuzowani sztucznymi zapachami 😉 …. już prawie wypoczęci i gotowi do następnego etapu jazdy, …ale, ale…,
– NIE! – mówimy tym razem. Teraz jest jazda nasza na pełny gaz – a nie ta po glinie z prędkością ślimaka..- i pojedziemy teraz z szybkością setki, … ale w %%. i pamiętając, że…. – zawsze ciut,ciut, bo… jutro nas kolejny etap czeka. i wtedy wszystko jest: – bardzo rozważnie i poważnie,
– tutaj z przyrodą się nie żartuje, Tutaj z nią w zgodzie trzeba zawsze być. Staramy się ją zrozumieć i się nią zachwycamy, choć chwilami trudno to znieść. Wtedy rozumiejąc, że w niej jest siła a słabość w nas – robimy wszystko aby przetrwać i nie być silniejszym od niej.
Z pokorą przyjmujemy wszystkie nauki i zawsze mamy na względzie, że nikt jej tutaj nie pokona nigdy i wara tym co by chcieli tutaj coś dotykać. Człowiek potrafi niszczyć wszystko to, co piękne. Po czasie zaczyna myśleć, kiedy jest zbyt późno.
Tu wszystko żyje w symbiozie od milionów lat.
Te tereny zostały odkryte przez człowieka dopiero w XVI wieku, i dlatego tutaj możesz się poczuć prawdziwym i przypomnieć sobie – może to, że nie warto ruszać, bo może zepsujesz…
Opisałem wcześniej te tereny przy okazji pisząc o Rzece Lena – podam link do strony.

Mam wiele przemyśleń, również o tym jak to się stało, że zainspirowały mnie wypady motocyklem, potem dłuższe wyjazdy. A teraz od jakiegoś czasu długie wyprawy…
To nie tylko sprawdzenie swoich sił fizycznych, ale i umysłu.
Tutaj mam czas podczas długiej jazdy na myślenie i odnoszenie się do rzeczywistości dnia, który mam „na co dzień”.
Ten wyjazd, jak wszystkie inne moje nie był ucieczką od mojej codzienności – bardziej poznaniem.
Tutaj przekonuję się kolejny raz o tym jak Świat jest piękny. Przekonuję się o tym, że nie należy go naprawiać, dotykać najmniej.
Zrozumiałem: jak ważne jest prawo natury a nie to stanowione w parlamentach.
Zrozumiałem też, że bardzo tęsknię: – za wszystkim co tak teraz mogło być uporządkowane w mych myślach.
Po tej podróży; – nie zabiję chrząszcza, jak upadnę, to szybko się podniosę, deszcz mi nigdy nie będzie przeszkadzał i żadna strawa w domu, której wcześniej nie lubiłem. Droga w kraju , najbardziej wyboista nie będzie mi przeszkadzała, pogoda żadna też a i ludzie bez pogody ducha nie będą mi przeszkodą, bo za Człowiekiem się tęskni tutaj. A jak się spotka, to nie ma czasu nawet na robienie zdjęć, bo byłoby to sztuczne – na pokaz robione.
Mam to wszystko mocno zapisane w sobie i nadal w sobie zapisuję aby jeszcze bardziej tęsknić od chwili, kiedy z tego miejsca wyjadę.
Ale opuszczając tą piękną krainę, będę czekał z utęsknieniem na spotkanie – wiadomo z kim … i dalej nie piszę – cisza.;-) – wiadomo, że z Rodzinką i Przyjaciółmi… 🙂 Kilometry i czas robią swoje – nie tylko dla przyrody stałem się bardziej uległym.
Zrozumiałem dlaczego, – wcześniej jej takiej nie znałem!

Do rozstaja dróg na Władywostok-Magadan – trasę znałem, ale i ona się zmieniła, bo bardzo poprawiono nawierzchnię i o tym już pisałem.

Teraz jedziemy wszyscy trzej na ty samym wózku i dajemy radę. To ja byłem tym, który dał glebę, a wcześniej narzucając swoje tempo i doświadczenie. Tutaj nie ma silnych i silniejszych, a trasa nowa dla mnie jest nową dla nas wszystkich – dokładnie się teraz rozumiemy, nawet bez słów. Teraz jesteśmy silni, bo jesteśmy bardziej zwarci, posiadając te same doświadczenia. Już nie ma tego co jest przewodnikiem. Jesteśmy monolitem gnającym ma Magadan!

Aby zbytnio się nie rozwodzić, przystępuję do opisu trasy, aby Dziennik Podróży wypełnić.

W końcu ruszyliśmy w trasę ca 550 km do Jakucka, stolicy Autonomicznej Jakuckiej Republiki.
Dzisiejsza droga to taka 50/50 połowa po asfalcie a połów po gruntówkach.
Połowa w deszczu połowa w tym co deszcz po sobie zostawił 😱
Zaletą było to, ze się nie kurzyło.
Późnym wieczorem dotarliśmy nad brzeg Leny – rzeki tak szerokiej, że ledwo widać drugi brzeg. Promem przepłynęliśmy do Jakucka.
Zamierzamy tu zostać cały jutrzejszy dzień i zwiedzić miasto.
Pojutrze trzeba jechać na najtrudniejszy 2000 km odcinek drogi.

 

Nie narzekamy na gruntówki gdyż wiemy, że za Jakuckiem już tak pięknie nie będzie 🙂

Jazda po mokrej gruntówce, oprócz atrakcji w postaci ciągłych uślizgów ma jeszcze jedną zaletę, że się nie kurzy.
Trochę się z tym oswoiliśmy i już średnia prędkość na tych odcinkach to – około 60 km/h.

Niestety, trafiają się odcinki gliniaste, które całą zabawę psują doszczętnie.
Wyprzedzając czasem widziałem innych z naszej grupy. Pomyślałem wtedy, że po przyjeździe do wszyscy w swoich ciuchach wejdziemy pod aby starannie się wypłukać i ubrania z brudów, które do hotelu na sobie przywieźliśmy.

Nikt by nie powiedział, że to wypieszczony kiedyś „Hary” – raczej „Brudny Hary” (Dirty Harley) 😏
Bez przesady… jutro myjnia!!!…

Dirty Harley

Dirty Harley

Nieopodal Jakucka w miejscowości Bułuus w dole, około – 50 m, jest wieczna zmarzlina.
Zresztą nazwa miejscowości adekwatna do miejsca gdyż, po irkucku „Bułuus” – to lodownia, lodowate miejsce.

Nieopodal Jakucka w miejscowości Bułuus w dole, około - 50 m, jest wieczna zmarzlina. Zresztą nazwa miejscowości adekwatna do miejsca gdyż, po irkucku "Bułuus" - to lodownia, lodowate miejsce.

Nieopodal Jakucka w miejscowości Bułuus -wieczna zmarzlina.
 „Bułuus” – lodowate miejsce.

Jeszcze przed zachodem słońca – zdążyliśmy na prom przez rzekę Lenę ( Most jest w programie do 2030 roku a wykonawstwo ma być powierzone Japonii lub Chinom)
Jak wszystko w Rosji, tak i rzeka jest ogromna.
Tak ogromna, że prawie nie widać drugiego jej brzegu.

Krótki filmik pokazujący trasę i podróżującego z nami Miszkę. 🙂

I to byłoby tyle na dzisiaj. c.d.n.

Michał