Władywostok – 2011

Moja PlakietkaWARSZAWA – WŁADYWOSTOK / VLADIVOSTOK – 2011 HARLEY ‚EM PRZEZ ROSJĘ

Trans-Siberian road on Harley Davidson Road King, Trans-Siberian Railway

 

TROCHĘ O SPRZĘCIE

W podróż wybrałem się na moim Harleyu Road King’u wersja POLICE rocznik 2002.
Motocykl jest bez żadnych modyfikacji, przejechane miał w chwili wyjazdu ok 80.000 km.
Jedyną modyfikacją na wyjazd było założenie aluminiowej płyty grubości 4mm,
która po powrocie ma 2-3 wklęśnięcia na 1 cm głębokości- znaczy zdała egzamin 🙂
Na wszelki wypadek wziąłem zapasową oponę tylną 130 bo jakby co to i na przód się nada.
Na szczęści nie było tego jakby co. W oponę włożyłem 5 l oleju na wymianę i filtr.
Od Irkucka – gdzie robiłem wymianę była pusta ;). W żeglarskim żółtym (aby był widoczny)
worku zapakowany miałem śpiwór (używałem 2-3 razy gdy pościel wydawała się być nieświeża)
namiot (ani razu nie był rozbijany)i termares.
W torbie miałem za dużo rzeczy osobistych. Wystarczyła połowa tego co zabrałem.
Miałem pokaźny zapas leków, na szczęście poza węglem i czymś na ból brzucha,
nic nie było mnie potrzebne.
No i jeszcze mały, ale jakże przydatny gadżet GPS Garmin’a ZUMO 550.
Miałem wgraną aktualną mapę Rosji gdzie były zaznaczone wszystkie(!!!!)miejscowości
i drogi po których jechaliśmy, niestety wadą tego modelu jest brak cyrylicy.
W związku z tym miejsca mogłem wybierać tylko poprzez wpisywanie współrzędnych –
w tym miejscu jeszcze raz dziękuję grupie wsparcia 🙂
dzięki której trafialiśmy w punkt
.
Ponoć model 660 ma już bukwy.

 

Całą drogę, nawet w największy upał, jechałem w kurtce skórzanej. Jest to kurtka Harleya z grubej skóry z wentylacjami z przodu i tyłu. Nie ma membrany, ale tak ca 3-5 godzin w deszczyku można jechać :). Spodnie- oooo !!!! godne polecenia, HALVASSSONS ‚a SAFIR z membraną http://halvarssons.pl/halvarssons_2010/index.php?k=spodnie&prd=Safir.

Spodnie są doskonałe. Membrana jest wypinana. Po jeździe błotnej w spodniach wchodziłem pod prysznic by je doprowadzić do jako takiego wyglądu. Mają suwaki wentylacyjne. Przydałaby się tylna kieszeń (mają tylko po bokach). Spodnie nigdy mi nie przemokły (kurtka tak). Właściwie gdybym miał inną deszczówkę (dwuczęściową) dołu bym nie zakładał.
Buty – też ze stajni Harleya- sznurowane na Gore-Tex’ie z seri FXRG. Z czystym sumieniem polecam są i do jazdy i do pieszych wędrówek.

Chyba najsłabszym sprzętem to była deszczówka, która wyciągałem gdy już tak naprawdę lało. Jednoczęściówka- a więc z wszystkimi wadami i zaletami tego modelu. Zaleta zasadnicza, że nie przemaka 🙂 – wada- założyć to cholerstwo zwłaszcza na mokre ubranie to trzeba się trochę napocić.
Następną kupie już II- częściową, a właściwie to samą górę.

No i kolejne bardzo przydatne wyposażenie. Ochraniacze zakładane na gmole. Dzięki nim buty i nogi do linii kolan miałem zawsze prawie suche. Szybki montaż i demontaż. Niezauważalny wzrost spalania.


 

1.Sobota, 18 czerwca 2011

No to startujemy w trasę pełną niewiadomych, ale trasę która pociąga.

 

 

 

 

 

Kilkakrotnie pytano mnie dlaczego akurat Rosja, dlaczego wschód.

Myślę, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi, możne dlatego, że tam człowiek mimo wszystko czuje się nieograniczony- przynajmniej przestrzenią, a co za tym idzie i czasem, a może dlatego że ma się świadomość że za 20-30 lat ten świat będzie zupełnie inny. Do Hiszpanii zdążę pojechać niczego nie tracąc. W Rosji już jutro będzie inne. Z pewnością tamtejsza gościnność nie ma jeszcze cech gospodarki rynkowej 🙂 przynajmniej w większości przypadków.
Poza tym droga umacnia. Nawet nie koniecznie fizycznie chociaż też. Jest się ze sobą,ze swoimi myślami przez cały czas. Co wówczas robię. Ano rozmyślam, wspominam przyjaciół, znajomych i bliskie mi osoby. Będę słuchał też muzyki i podziwiał otoczenie. Ale najbardziej interesujące będą spotkania.

Chcemy z grupa 6 kolegów jak najszybciej dojechać za Ural. Rano startuję ok. 4.00 z Warszawy i mamy plan dojechać tego samego dnia do Smoleńska ca 1000km. Ciekawe co na to moje 4 litery
Oto jak udało się mnie spakować.
No to w drogę.
Pozdrawiam jednocześnie wszystkich którzy kibicują, trzymają kciuki i wspierają.

———————-

2. Środa, 22 czerwca 2011

Telefon do Krisa z www.webchapter.pl

Привет Крис Я призываю вас ………. szybko po głosie
rozpoznałem, że woła mnie WOT, jak się potem okazało
dzwonił do mnie podczas jazdy a słyszalność była świetna.

Tak jak wcześniej mówiłem dla rozgrzewki zrobiliśmy pierwszy
skok bez zatrzymywania się na Białorusi do Smoleńska czyli jakieś ponad 900 km.
Potem Smoleńsk-Moskwa do Nowgorodu.
Sam przejazd przez Moskwę w okresie weekendu to Ruska Ruletka.
Trzeba naprawdę uważać na szaleńców, którzy swoimi limuzynami
wyprzedzają bez przerwy przeskakując po 6-u pasach jak skoczki
na szachownicy.
Nie trzeba było długo czekać aby zobaczyć najgorsze.
Mijaliśmy dwóch motocyklistów leżących w czarnych workach
i ochronę czekającą na przyjazd prawnika.
Nas przez to wielkie „miasto-państwo” przeprowadził znajomy
tutaj mieszkający.
Wskoczyliśmy we wschodniej części Moskwy na Szosę Entuzjastów
(шоссе Энтузиастов) – M-7, którą poprzez Nogińsk, Vladimir,
Niżnyj Nowgorog. Tutaj zatrzymaliśmy się na nocleg.

Następnego dnia wyruszyliśmy w drogę do miasta Perm zatrzymując się w pięknym
Kazaniu.

Ciekawi ludzie, miasto jasne i czyste, piękne kobiety.
Tutaj piękność kobieca narodzić się musiała.

Drogi jeszcze trafiamy jak nasza, Katowicka, ale miejscami
„roboty drogowe” i można być nie mile zaskoczonym.

Śpimy w hotelach i odżywiamy się zdrowo.

 

Płacimy mandaty, najczęściej za przekroczenie linii ciągłej za co grozi
tubylcom nawet odebranie prawa jazdy.
Mandaty 500 złotowe płacimy ze zniżką 200-u złotową.
Płaci ten kto jedzie pierwszy. Smile))

Teraz jadę sobie z prędkością 130km/h i rozmawiam z tobą Krisie,…
o muszę zwolnić, bo widzę na horyzoncie duży samochód…

Jedziemy dalej. w tym momencie patrzę na licznik; przejechaliśmy 2440
kilometrów.
Dzisiaj jeszcze 240 km na M-7 i potem nocleg w hotelu przy jakimś lotnisku –
w miejscowości Perm.

Chwilowa przerwa…..Wrócił zasięg….
Kris! – Pozdrów wszystkich na webchapterze.
Dla kolegów piąteczka a dla Miłych Pań – Buziaczki
!!!

3.Czwartek, 23 czerwca 2011

Hejka
Melduje sie z Omska. 
to juz, albo dopiero ca 4.000km. To Azja ale…
Ci ktorzy w najblizszym czasie tutaj nie przyjada straca rzeczy wielkie.
Ludzie.
Darujcie sobie ta Hiszpanie, Grecje czy tez pieka Skandynawie. Nic nie stracicie z nich przez najblizsze 50 lat
Ale W Rosjii… Za dziesiec lat bedzie sie tu jezdzilo jak po dojczlandii. Kraj niesamowicie sie zmienia, a tempo jest zastraszajace. Samochodow made in USSR nie uswiadczysz chyba ze leciwe Wolgi ktore osobiscie we mnie wzbudzaja pozadanie. Niestety nie moge wkleic zdjec . zobaczycie to pozniej.
I to co najwazniejsze. Ludzie nie sa do konca skomercjalizowani. Jak kochaja – to prawdziwie, jak pija – to nie oszukuja. Jak mowia ze pomoga, to chociazbty z nieba gwozdie lecialy to tak bedzie… Nie ma ze np o przyslowiowej 16 koncza prace i telefony milkna.Tak jak pisal Kris pierwszy skok ca 900 km zrobilismy do Smolenska. Nocowalismy w Hotelu obok lotniska. Naocznie dokonalem konfrontacji rzeczywistosci i tego co podaje prasa. Nie wiem kto dla Was jest b. wiarygodny ja czy media – powiem krotko wszystko albo przynajmniej wiekszosc to kicha. Przyjedzcie sami to tylko dzien jazdy – hotel ok 150 zl a namiot za darmo bo sa jeszcze ludzie , ktorzy za goscine nie biora pieniedzy
Dzien drugi to Smolensk- Nizynowgorod z premia lotna specjlna w Moskwie . Zeby nie bylo latwo, to te cz a800 km zrobilismy w potokach deszczu. Jakos sie udalo szczesliwie dojechac, chociaz mijalismy bajkerow lezacych bez zycia na ulicy… .
W Nniznym Nowgorodzie spotyka sie Oka z Wolga tworzac niesamowite rozlewiska.
W Rosji doprawde wszystko jest wielkie…
Kolejny dzien, kolejne ca 800 km i Kaza- stolica Tatarstanun. Tu wielka nagroda dla oczu i ducha co tu duzo pisac, piekne miasto, piekne kobiety, zal odjezdzac…
Niestety czas to – 4 h; jestesmy troche niewyspani. Niektorzy to wiedza co to ranne wstawanie prawda?
Kolejny dokazd – to miasto Perm. Tu doswiadczamy wielu przyjaznych spotkan. Juz na wjezdzie podjechal do nas bajker- jak sie okazalo prezydent/boss miejscowego klubu. B. milo porozmawialismy i zaprowadzil nas pod hotel. Nastepnego dnia o 8 czekal aby nas przeprowadzic przez miasto do rogatek. Nalezy miec na uwade to ze na ten czas wzial wolne z pracy… Bylismy tym faktem troche skrepowani,ale z drgiej strony odrzucenie tej propozycji byloby z pewnoscia poczytane jako jego odtracenie.
Oczywiscie Sergiej – bo takie jego bylo imie, zorganizowal bajkerow w Jekaterinburgu i w Tjumie coby nas przejeli i godziwie sie opiekowali. Byli szczerze zawiedzeni gdy musielismy zmieniac plany uniemozliwiajace nam spotkanie.Troche sie krepuje , gdy podchodza do mie chlopcy i wypytawszy sie o motocykl , i o trase prosza pozniej o autograf…
Musze powiedzic, ze chyba mimo woli nasz wyjazd nabiera pewnego rozglosu. Kierowcy TIRow rozpoznaja nas na drodze (pewnie przez CB radio sobie nadaja) ludzie w miastach pytaja sie skad jedziemy i po co az do Vladivostoku?
Odpowiadamy zazwyczaj z mrugniecia okiem … bo dalej juz nie mozna…W naszej grupie Harlej jest pupilkiem… Wszyscy koledzy obiecuja sobie ze sfotografuja sie z nim we Wladku …. jak dojedzie.Trzymajcie kciuki.
Jutro kolejne ca 700 km do Nowosybirsk, pozniej Krasnojarska i do Irkucka. Tam ok 3 dni wypoczynku nad Bajkalem, a dla- haraska wymiana oleju.Pozniej etap II do Wladka …Pozdrawiam
WOT

———————-

4. piątek, 24 czerwca 2011

Huston mamy problem – chciałoby się nadać.
Nie tak dawno jak wczoraj pisałem o coraz fajniejszych drogach Rosji, a tu masz trach … i kierownica pękła. Jakoś te ostatnie kilometry przykulałem się i do parkingowej naprawy.

 

 

Opaskami elektrycznymi ściągnąłem kierownicę do wzmocnienia szyby. Wygrzebałem w swoich szpejach resztkę drabinki żeglarskiej i skręciłem nią uchwyty kierownicy.

Myślę że będzie dobrze…. co tam musi być dobrze :).
Jutro z rana wyjazd i kolejne 800 km z Nowosybirska do Krasnojarska

 

 

 

 

Coraz więcej jest różnego rodzaju robactwa. Nie ma co narzekać na nasze poczciwe komary. Od takich francowatych much, czy też jakiś krzyżówek muchy z osą aż roi się. Co rusz rozbijają się podczas jazdy o szybę czy też kask. Jak walnie w piszczel to jakby się kamieniem dostalo. Przy okazji- w drugim palnie coś co poczciwie nazywa się toaletą ( my zawsze korzystamy z „obok” 🙂
Kobiety nie przeżyłyby :). Zresztą któregoś dnia poświecę relację higienie

No ale nie ma co też tak narzekać bo przecież jest pięknie. Powiedzcie to sami

 

 

 

 

 

 

To nie jest żaden pas startowy ale tak wyglądają drogi zwłaszcza na Syberii: proste a po bokach bagna. Bywa też często lasek.

Jedziesz i doprawdy wszystko zachwyca.
—————–

5. Wtorek, 28 czerwca 2011

No to już od trzech dni jedziemy na przemian w deszczu na przemian po suchym. Wyraźnie się ochłodzło nawet do 12 st. Na Jeniseju w Krasnojarsku przycupnęliśmy sobie na moście coby pyknąć fotkę przy okazji mocno narażając się ochronie mostu którzy niemalże chcieli nas aresztować;) Jako że ochroniarz był jeden a nas 4 ze stoickim sposobem po prostu odjechaliśmy.

 

Drogi robią się coraz gorsze i coraz więcej szutrów i gruntowych. Piszę ten tekst z Listwianki nad Bsjkałem- bardzo uroczego miejsca- to mogę już napisać ze w sumie po szutrach to bylo ze 100- no może 120 km i na razie kierownica wytrzymała. Ale czuję że w główce ramy jest luz. Cała wczorajsza droga w deszczu. Przez Irkuck tylko przejechaliśmy, ale tam się jeszcze wrócimy pojutrze.

 

 

Coraz więcej ciekawostek i spotkań po drodze. Takie wygódki z pewnością sprzyjają zacieśnieniom kontaktów towarzyskich

 

 

 

 

 

No i oczywiście spotkania na drodze. Dwóch kolegów z Polski Paweł i Sebastian zaraz po zrobieniu prawka na motocykl zakupili 2 Afryki Twin i heja w świat. To jest przygoda . Są w drodze od roku . Właśnie Paweł złapał gumę a Sebastian, jak się później okazalo czekał na niego jakieś 50 km. Nie doczekawszy się wrócił a my w międzyczasie poradziliśmy sobie z dziurami w gumie (kumpel pojechał z Pawłem do wulkanizatora a ja pozostałem na straży 🙂

 

Wieczorkiem pogadaliśmy sobie przy piwku i jedzonku…

————————

6. Wtorek, 28 czerwca 2011

Po wczorajszym dniu z deszczem i przenikliwym zimnem, rankiem ukazał się nam Bajkał w pełnej krasie. Co prawda zostało mu nadal zimno (ok 10-12 st) ale za to bez deszczu

Gdy mówiłem, że idę wejść do wodą i wytrzymam w niej z 5 min. kumple z lekka nie dowierzali, gdyż woda ma max 5 st. Zrobiłem to wchodząc do wody w butach – ojjj szkoda że się nie założyłem 😉

 

Dzisiejszy dzień był dniem organizacyjno-porządkowym. Ja wymieniłem olej w Harasku a w międzyczasie dojechało dwóch kolegów z nami jadących, którzy po drodze powiedzmy mieli mały problem …Ważne, że szczęśliwie dojechali i możemy wspólnie jazdę kontynuować.

O Bajkale piszą poeci,pisarze, malują artyści- ja nie podejmuję się opisać tego miejsca. Zdjęcie przedstawia jedynie wycinek, w którym Angara wypływa z Bajkału. Należy nadmienić, że Bajkał jest największym na świecie zbiornikiem wody słodkiej zasilanym przez 366 rzek, natomiast z Bajkału ujścia ma tylko jedna Angara.

W takich miejscach kawa smakuje wybornie.

 

 

 

 

7. Wtorek, 28 czerwca 2011

Ostrzegano mnie, że nad Bajkałem to pełno dzikich zwierząt, ale najbardziej należy wystrzegać się niedźwiedzia. Nic nie mówiono mi o niedźwiedzicy… 😉 w której to szpony wpadłem 🙂

Takie osobliwe miejsca jak Bajkał ogniskują w sobie i osobliwości. Oczywiście dużo jet tu turystów, ale też można spotkać tu wiele osób z fantazją, misją czy też takich którzy nie mogą usiedzieć w jednym miejscu.
Spotkałem w barze siedzącego trochę na uboczu ciekawego człowieka z Anglii (tu Agnes powinna być ze mnie zadowolona), który od pól roku jest w pieszej wędrówce dookoła świata. Wyszedł z Angli i pieszo przez Holandię, Niemcy i Polskę dotarł na Ukrainę. Stąd przemieszczał się nad Bajkał pociągami, stopem ,ale też i pieszo a odcinek pieszy stanowił ok 20% drogi tej drogi.
Proszę popatrzeć na mapie ile to jest te 20 %.
Zmierza pieszo do sanktuarium Maryjnego w Meksyku.

Z podróży swojej pisze pamiętnik, który w formie po prostu powala. Takim maczkiem zapisane jest kilkadziesiąt stron.
Zafundowałem mu obiad „pozy” (taki specjał kuchni Buriatów- pierożki z mięsem) i piwo- zresztą to samo sam jadłem. Znać że był głodny….

Podziękował, powiedział że będzie się modlił i poszedł dalej w swój pielgrzymski szlak….

————————-

8. Czwartek, 30 czerwca 2011

Wczorajszy i dzisiejszy dzień to leserka motocyklowa. Postanowiliśmy oddać się turystyce wodno-pieszej :).Z widocznej Listwianki na stateczku popłynęliśmy zwiedzać Kolej Bajkalską, a właściwie jej najbardziej interesujący odcinek wzdłuż Bajkału- obecnie eksploatowany tylko na potrzeby turystyczne.

Do końca XIX w Rosjanie zdołali doprowadzić linię z Moskwy do Irkucka i z drugiej strony z Dalekiego Wschodu do Bajkału. Przez wiele lat wagony przewożono promem i lodołamaczem, a bywały takie zimy że po prostu ułożono tory na lodowej pokrywie Bajkału i konie przeciągały wagony. W końcu 1904 r połączono w całość szlak kolejowy

Teren był trudny, dziennie przybywało ok 40-50 cm linii kolejowej.

Strat w ludziach do dnia dzisiejszego nie oszacowano.

Duże wrażenie robią kręte nieoświetlone tunele, które można zwiedzać – można bo nikt nie zabrania 🙂

I jak to bywa większość wysiłku zostaje zniweczona przez zaporę na Angarze tuż przed Irkuckiem. Zapora spowodowała podniesienie się lustra wody na Bajkale o… 30m!!!! zalewając duże odcinki kolei. Aby wyobrazić sobie jaki to ogrom wody, przypomnę że Bajkał ma ca 660 km długości i ok. 70-80 km szerokosci.

——–

9. Czwartek, 30 czerwca 2011

Po wycieczce kolejowym szlakiem udaliśmy sie na przechadzkę po brzegowej stromiźnie.
He he trening czyni mistrza i równowagę potrafimy trzymać nie w takich warunkach 😉

Dzika przyroda powala, a jednocześnie moze byćź inspiracją np do skalniaków

————————–

10. Czwartek, 30 czerwca 2011

Bajkał jest znany z czystości wód. Zdjęcie robione jest z wysokości ok 30 m nad lustrem, a głębokość wody przy brzegu to ok 3-5 m

Po takim forsownym marszu to można zasnąć choćby na kamieniu 🙂

Do wielu osad można dotrzeć tylko od strony wody, toteż właśnie tą droga udaliśmy się do miejsc bardzao osobliwych

Nasz statek w pełnej krasie na jednej z plaż – niestety woda w Bajkale + 5 st uniemożliwia kompanie się, a mnie jedynie udało się, tym razem bez ściemy, wejść do kolan.

———————–

11. Czwartek, 30 czerwca 2011

Plaże nad Bajkałem.
Ech jakież byłyby fajne gdyby nie ta zimna woda.
Chociaż mówiono nam że są płycizny w których nagrzewa się nawet do 24 stC.

W takich okolicznościach przyrody to nic dziwnego ze są ludzie gotowi stawiać domostwa mimo ostrego klimatu

———-

12. Czwartek, 30 czerwca 2011

Tu wszystko zadziwia, jak chociażby te drzewa z wywianym piaskiem z powiędzy ich korzeni. Trzymają się życia twardo jak wszyscy tu mieszkający

 

Wycieczka kończyła się w dniu następnym już przy nieco innej pogodzie

Na koniec zagadka.
Po co skonstruowano takie ustrojstwo ?******************Dzisiejszego dnia podziwialiśmy też budowle przeniesione do skansenu z terenów zalewowych przy spiętrzaniu wody przez tamę na Angarze , a także budowle drewniane w Irkucku- ale to temat na inną opowieść 🙂
———————–

13. Sobota, 2 lipca 2011

Z Irkucka wyruszyliśmy wczoraj z zamiarem dotarciado Ułan-Ude stolicy republiki Buriacji. Takie drogowskazy dają obraz odległości jakie trzeba pokonywać

Droga wiodła przez las z fajnymi winkielkami 🙂

Na samym dole Bajkału koło SLJUDJANKI

Winkielków  ciąg dalszy …

– wszystkie zdjęcia z jazdy robione z ręki w ruchu przeto jakość może być nie najlepsza

14. sobota, 2 lipca 2011

Zanim okrążyliśmy Bajkał zdążyliśmy nacieszyć nim nasze oczy

Dotarliśmy wreszcie do autonomicznej Republiki Buriacji ze stolica w Ułan-Ude

Miasto było odświętnie udekorowane gdyż właśnie obchodziło 350 lecie, na które przyjechał Putin. W związku z tym wszyscy w mieście dostali sraczki, pozamykali wszystkie ulice, a my w końcu podwórkami dotarłszy do hotelu dowiedzieliśmy się że nasza rezerwacja nie jest ważna bo trzeba było ugościc jakiś tam prokuratorów czy innych prominentów.

Wylądowaliśmy w końcu (to opowieść na inny czas) w innej gostinicy na obrzeżach miasta….

… i tez było sielsko i nastrojowo

15. Sobota, 2 lipca 2011

Na drodze trzeba mieć wzmożoną uwagę, a to wyskoczą krowy, a to wyjedzie znienacka traktor 🙁

Robienie zdjęć wiąże się z jazdą powiedzmy… o wzmożonej uwadze 😉

Krajobraz uległ zdecydowanej zmianie – step wprowadza senność

Złapałem się na tym, że na końcu prostej miałem problem ze zrobieniem strętu 🙂

——————

16. Sobota, 2 lipca 2011

Harley spisuje sie bardzo dobrze nie licząc drobnych awarii, jak ścięcie śruby mocującej kufer, ale oczywiście i na to znalazło się rozwiązanie

tak jak doraźne rozwiązanie urwania sprężyny podnóżka na jednym z odcinków szutrówki

Ale wieczorkiem w Czicie spokojnie można było   już wszystko naprawić.

—————————–

17. Wtorek, 5 lipca 2011

Wczorajszy dzień zaczął się od spotkania z policją na wyjeździe z Czity. Właściwie zostaliśmy zatrzymani ze względów „towarzyskich” :)po to by rozpytać się o cel podróży, obejrzeć motocykle no zrobić pamiątkową fotę

Szutrówki nadal ciągnęły sie przez kilkanaście kilometrów, ale najgorszym to była jazda w tumanach kurzu

Chyba przesadziłem- najgorszym mogą być awarie. Kolega właśnie rozciął gumę na ostrych kamieniach szutrówy i teraz doraźnie naprawia dziurę. Na prowizorycznej naprawie udało się dojechać bo wulkanizatora który sprawę załatwił do końca,

Ja natomiast przydzwoniłem w kamol i urwałem rurę wydechową 🙁

A wszystko to działo się przy dokuczliwym upale

————————-

18. Wtorek, 5 lipca 2011

Czy zastanawialiście się od czego są przydrożne rowy? No oprócz wypasaniom krów;) mogą służyć do pozyskiwania cennych materiałów naprawczych.Dosyć szybko znalazłem odpowiednie druty i podwiązawszy rurę przy rasowym i wzmożonym dźwięku Harleya :)pomknąłem w dal…

Przy okazji postoju zauważyłem, że jest mały warsztat ze spawarką. Właściwie to odczułem podwójną ulgę, gdyż rasowy dźwięk tłumika, a raczej jego braku po 3 godzinach jazdy, zaczął być już lekko upierdliwy.
Upewniwszy się, że fachowiec da radę pospawać zdemontowałem to co mogłem zdemontować, odpiąłem akumulator i dla pewności wypiąłem jeszcze elektroniczny moduł

Byli tacy co powątpiewali czy uda się wszystko złożyć do kupy…., no ale oni nie widzieli moich części od Wuelki 🙂

Sprawnie został zespawany tłumik przez fachowca, który rzeczywiście znał się na robocie. Niestety spawanie jest tylko z tych stron gdzie było tzw podejście.

Od strony ramy, tuż przy przewodzie gumowym hamulcowym nie było spawania i aby osłonić przewód przed gorącymi spalinami została założona płytka azbestowa

——–

19. Czwartek, 7 lipca 2011

Ostatni dzień do Władywostoku. Dystans coś ok 800 km a więc dla nas to już niemalze codzienność. Zapowiadało się że będzie leciutko…

Z początku droga może nie była takiej jakości jak z Czity do Chabarowska, którą to drogę otwierał Putin przejeżdżając ją przy okazji uszkadzając 3 samochody :)Dając wyraz prawdzie to te 2000 km w tak trudnym bagienno górskim terenie wykonać – to szacun mimo że droga ma troche niedoróbek i ok 5% to jeszcze szutrówki. Z żywotnością drogi też może być różnie gdyż z rozmów z miejscowymi ludźmi dowiedzieliśmy się że panika przed otwarciem była taka że asfalt lano na trawę. Trochę nie chce mi się w to wierzyć bo nie jest tak źle.

Po milicji zostały tylko ślady w postaci już muzealnych Wołg. Teraz to jest tu policja

Po drodze oczywiście spotykaliśmy też miejscowych bajkierów

Im bliżej Władywostoku tym droga stawała się coraz gorsza z coraz większą ilością szutrówek z głębokimi dziurami wypełnionymi wodą.
Jako że dysponuję jedyną sprawna nawigacją jadę zazwyczaj pierwszy z wszystkiego rodzaju tego faktu konsekwencjami. Biorę na siebie rozeznanie terenu w postaci dziur, muszę wczuć z jaką prędkością wchodzić w zakręt i jak on się kształtuje no i czy nie wyhaczy mnie zaraz policja.

Video – Wyprawa Warszawa-Władywostok

————————-

Brak możliwości komentowania.